Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział III ciąg dalszy...
Drzwi do kaplicy zostały otwarte. Zborownicy, który przyszli na naborzeństwo zasiadali w drewnianych ławkach . Wnetrze koscioła było śrdniej wielkości. Kazalnica stała na podwyższeniu a okna zajmowały prawą cianę. Za kazalnicą wisiał napis:"Idąc na cały swiat głoscie ewnagelie wszelkiemu stworzeniu. Kto uwieży i ochrzczony zostanie bedzie zbawiony a kto nie uwierzy będzie potepiony". Ten tekst bardzo dużo znaczył dla Johna Harpera. Kiedy to w wieku 13 lat oddał swoje życie Jezusowi Chrystusowi. Temu nakazowi przyporzadkował swoje życie i stał się on jego celem życiowym aby wszystkim głosic ewanegelię. John wiele dała z siebie innym aby tylko wieleu za jego pośrednictwem dostapiło zbawienia. Rozmowy cichły powoli gdy John stanał za kazalinicą.
- Moi drodzy siostry i bracia, odkąd przyjechałem tutaj z Glasgow widzę ,że Bóg pomnaża to co tylko on może powołać do istnienia. Ciesze się, że poprzez ten czas bycia tutaj tak wiele już się wydazyło i mam nadzieje, że jeszcze się wydazy. Chciałbym prosić was o modlitwe w pewnej sparwie.O tuż wiadome jest wam, że kilka miesiecy temu wyjechałem do Chicago na trzy miesiące. Był to bardzo udany wyjazd. Tym bardziej sie ciesze, że tamtejsi chrzescijanie z Moody Church byli nim ubłogosławieni. Kilka dni temu otrzymałem list od pastora tamtejszego zboru dziekował mi za wizyte i proponował mi abym jeszcze raz przyjechał do Chicago. Tym razem jednak na miesieczną ewangelizacje. Nie zdecydowałem się jeszcze pojechac ale wiem, że jeżeli jest to wola Boga to chciał- bym się jej poddać. Dlatego juz na wstępię tego naborzeństwa chciałbym abyśmy wspólnie przynieśli ta sprawę pod tron Boży.
John zszedł z poodium i stanął koło Nany, która usmiechnełą sie od niego wdziecznie. Kościł powstał i przez chwile nastała bardzo głucha cisza po której jeden ze starszych zboru zaczał żarliwą modlitwe do Boga.
John Harper modlił się:
„Ty Panie znasz moje serce. Ty wiesz, że chcę postepowa zgodnie z Twoja wola. Oddaje ci tę sprawę wyjadu do Chicago. Jezeli chcesz żebym wyjechał to zaopatrz mnie we wszystkie potrzebna rzeczy i przede wszystkim spraw aby okolicznosci tak sie ułozyły, że bym był pawien ze tego chcesz. Ale najwazniejsze jest abym miał w sercu przekonanie, że ta podróż będzie zgodna z Twoja wola. Niech za to bedzie chwała i cześc Tobie Jezu! Amen”
Kościł modlił się jeszcze przez chwile. John otowrzył oczy. Spojrzał się na napis za kazalnica. Wiedział że życie chrzescijanina to wyżeczenia i walka o przyszłośc. To kierowanie się nie własnym instyktem ale drogą Boga i powołaniem które on daje. Nie każdemu się udaje przekroczyć próg i wejśc na droge Boga ale John ufał i wiedział, że Bóg jest mocen go doprowadzic do wypełnienia jego misji. Pamieć o ofierze Chrystusa na krzyzu uswiadomiła mu potrzebe pójścia aż do konca za zbawicielem świata. Nie było tu mowy o tym że życie i droga przejdą bez bólu i łez. Ale wiedział, że za tym jest szczescie i wolnośc do której Bóg powołał wszytkich, którzy są mu posłuszni. Tylko jeden cel przyświęcał Johnowi aby zawsze "Oddawac cześc Bogu" Podczas modlitwy w swoim domu po osiemnastych urodzinach otrzymał swe powołanie do służby. Nastepnego dnia chodził po ulicach swojego miasteczka i głosił ewangelie. Od czasu tego mineło już dwadzieścia dwa lata,a owocna służba rozwijała się dynamicznie. Kiedy naborzenstwo chyliło się ku końcowi pokój Bozy wypełnił serce Johna i przyszło pragnienie służenia barciom i siostrom w Moody Institut. Cicha modlitwa na koniec naborzenstwa dała przekonanie co do wyjazdu na tę miesięczną Ewangelizacje.
autorka 13:02:15 31/10/2009 [
Powrót]
Jak ci się podoba?
Archiwum
2009ListopadPaździernik